BIP
epuap.png_d16aa17721da1650bd770811977dc138
fb.png_350bb9b4492e3f107519917dbd199e19
PL EN
herb.png_f36a4d9ef7fe6dc9de62dac722db85d5

aktualnosci

Kto chce być strażakiem musi dużo jeść...
Opublikowano: 12.06.2017, wyświetleń: 904
Powrót
Drukuj
PDF
Kontakt
grafika

„Kto chce być strażakiem musi dużo jeść, nawet brokuły….”

Do takiego wniosku doszły dzieci z Przedszkola Nr 3 im. Marii Konopnickiej w Węgrowie podczas  spotkania ze strażakami z Państwowej Straży Pożarnej w Węgrowie, które odbyło się 9 czerwca 2017 r. na placu przedszkolnym.

Strażacy przyjechali samochodem (prawie) osobowym. Przybyli panowie strażacy st sekc. Jarosław Domański i str. Artur Domański, w prawdziwych hełmach i mundurach strażackich. Ale cóż, nie ma tego, co najbardziej intryguje przedszkolaków - wozu strażackiego. Prawdziwe wozy strażackie, te czerwone z sygnałami,  którymi strażacy jeżdżą do pożarów, dzieci obejrzą w jednostce mieszczącej się przy ulicy jak „przystało” Strażackiej w Węgrowie. Samochody bojowe muszą być w pełnej gotowości, na swoim miejscu.


Panowie przywieźli  dziwny sprzęt jak dla strażaków. Po co strażakom te bandaże, maski tlenowe, kołnierz, galaretka w torebkach, taka zimna? „Psikadło” jak to określiły dzieci - sprzęt do oczyszczania zaprószonych oczu jest bardzo ważnym elementem torby ratowniczej. Przed paroma miesiącami  rzeczy te  demonstrował ratownik medyczny pan Sebastian  Duszak.


Początkowo dzieci  były lekko  zdziwione, ale wraz z upływem czasu, ciekawość i zainteresowanie przeszły najśmielsze oczekiwania. Sięgnęła  zenitu, gdy pan Artur Kądziela otwierał wskazane przez dzieci kieszenie torby ratowniczej. Do czego służy ona strażakom? Przecież strażak nie jest lekarzem, ani ratownikiem medycznym? Otóż, podczas gaszenia pożaru, strażacy często są pierwszymi osobami przy poszkodowanych. Wynoszą ludzi z  płonących, zadymionych pomieszczeń, reanimują, opatrują rany. Gdy trzeba to nawet robią dziurę w ubraniu, żeby zabandażować nogę czy rękę. Każdy strażak umie udzielić pierwszej pomocy poszkodowanemu. Często narażając swoje życie i zdrowie.

Kolejną ciekawostką był duży kawał folii, bardzo błyszczący i szeleszczący. Mimo, że jest bardzo cienki nazywa się kocem. Awers świeci na żółto, rewers na srebrno. Pan Artur Kądziela wprowadzał dzieci w arkana służby strażaków.  Nie obyło się bez „lania wody”, no może bardziej polewania. Tu mistrzostwem w obsłudze hydronetki wykazały się dziewczynki. Lenka z grupy sześciolatków strumień wody skierowała na pana Artura. Wzbudzając powszechną radość. Ostudziło to emocje, towarzyszące panom podczas całej prezentacji i dzieciom podziwiającym zakładanie spodni razem z butami. Tak, żeby było szybciej.

Należy wspomnieć o zgłaszaniu niebezpiecznych zdarzeń. Pan Jarosław Domański  ćwiczył z dziećmi jak należy dzwonić pod numer ratunkowy 112. To jest bardzo ważne, gdyż często ratuje życie ludzkie, dlatego nasze spotkanie od tego się zaczęło.

Tekst i foto: Jolanta Skolimowska

Wyślij link mailem
Powrót
Drukuj
PDF
Kontakt
Szukaj w Portalu
ustaw opcje
Pogoda Węgrów z serwisu